Każdy stunter ma swój styl… – wywiad z Martyną Chmielewską

0

Od jak dawna jeździ Pani na motocyklu i od kiedy trenuje Pani jazdę wyczynową?
Martyna Chmielewska:
Na motocyklu jeżdżę od kiedy miałam 16 lat, zrobiłam prawo jazdy kategorii A1 i wówczas dziadek kupił mi pierwszy motocykl – Hondę CBR 125. Tym maleństwem jeździłam 2 lata, w tym czasie zdążyłam nabrać niejakiego doświadczenia, sprawności w jeździe po drogach na motocyklu, ale i zaliczyłam parę delikatnych wywrotek. W wieku 18 lat mogłam już zrobić prawo jazdy na A. W między czasie spotykałam się z ekipą MogilnoBikerz, która uprawia stunt. To od nich złapałam bakcyla. Stunt zaczął mnie tak kręcić, że rozpoczęłam poszukiwania motocykla, który nadawałby się do przeróbki pod tę dyscyplinę. Znalazłam Hondę CBR F3 – wtedy jak dla mnie w opłakanym stanie – żadnych owiewek, brak stacyjki, brak świateł, podarta kanapa, zabrany dowód. Byłam przygotowana na to, że nie będzie to idealny plastik, jak moja poprzednia Honda, ale nie spodziewałam się, że będzie aż tak źle. Jedyne co było ok, i w sumie to najważniejsze, to prosta rama i zdrowy silnik. Kupno CBR F3 było najlepszą opcją, jaka mogła mi się zdarzyć. Wzięłam się za przeróbki z pomocą znajomych z MogilnoBikerz. Właśnie wtedy najwięcej się nauczyłam o motocyklach, szpachlowaniu, malowaniu. Krótko mówiąc, stunt zaczęłam trenować rok temu.Martyna Chmielewska wywiad  2

Wyczynowa jazda samochodem wymaga nauczenia się hamowania w zupełnie inny sposób niż podczas jazdy miejskiej. Czy na motocyklu jest podobnie?

MC: Tak, co prawda nie jestem jeszcze doświadczoną stuntgirl, ale co nieco już wiem na ten temat. Przede wszystkim jest dodatkowy hamulec tzw. handbrake, który odpowiada nożnemu i jest umieszczony pod sprzęgłem, więc nie raz słyszałam pytania typu: „po co ci dwa sprzęgła?”.

Wykonywanie trików na motocyklu wymaga z pewnością dużej zręczności w operowaniu i gazem, i hamulcem. Czy są jakieś techniki pomagające opanować tę sztukę?

MC: Chyba nie ma, wydaje mi się, że to kwestia indywidualna.

Pani zajęcie wymaga także sprawności fizycznej, czy odbywa Pani specjalne treningi np. na siłowni?

MC: Wymaga dużej kondycji i siły. Nie odbywam żadnych specjalnych treningów, jedynie tyle, ile nabiorę owej kondycji i siły na treningu stuntu. Czasami jakieś bieganie, aerobik i to wystarczy.

Proszę opowiedzieć o specyfice sportu, jaki Pani uprawia – jak nazywają się triki, skąd biorą się ich nazwy, jak często odbywają się zawody, co jest na nich oceniane?

MC: Tricki są bardzo różne i cały czas tworzą się nowe. 12 o’clock, circles, stoppie, high chair – tricków jest masa. Głównymi kategoriami jest chyba wheelie, stoppie, drift i akrobatyka. Każdy stunter ma swój styl, jak np. Romain Jeandrot albo Joona Vatanen. Co do zawodów to możemy się w Polsce teraz poszczycić ligą, która powstała jakiś czas temu, Poland Stunt Cup – w tym roku zawody odbywały się w Lublinie, Bielawie, Krakowie i Krotoszynie. W 2015 będzie ich naprawdę sporo – Lublin, Gorzów Wielkopolski, Krotoszyn, Warszawa, Hrubieszów. Na zawodach są oceniane styl, płynność przejazdu, poziom trudności wykonywanych tricków, kontakt z publicznością, ilość akrobacji.

Jakie jest Pani największe osiągnięcie w tym, trzeba powiedzieć, sporcie ekstrelamlnym i jakie cele do osiągnięcia stawia Pani przed sobą?

MC: Osiągnięć nie ma jak do tej pory, na razie skupiam się na treningach i progresie w trickach, które ćwiczę. Moim głównym celem jest udział w PSC, jednak do tego jeszcze potrzeba dużo pracy.

Nie od dziś wiadomo, że kierowcy samochodów osobowych i motocykli nie przepadają za sobą. Proszę o kilka rad dla jednej i dla drugiej strony, dzięki którym współistnienie obu obozów w ruchu drogowych stanie się bezpieczniejsze.

MC: Jestem kierowcą samochodu i motocykla i uważam, że utrudnianie sobie życia na drodze nawzajem jest bez sensu. Jadąc motocyklem, wiadomo, nikt w korkach nie stoi, dlatego uniemożliwianie przejazdu motocyklistom jest kompletną głupotą. Bo kierowcy samochodu to nic nie daje, a motocykliście przeszkadza, ale jak wiadomo, robienie sobie na złość bez przyczyny jest niestety domeną ludzką.

Dziękuję za rozmowę!

Z Martyną Chmielewską rozmawiał Michał Kostrzyński

Martyna Chmielewska wywiad 1

Udostepnij na:

About Author

0 0

ZOBACZ INNE

Dodaj komentarz